
Jestem przekonana, że nasi harcerze mają ciekawe wspomnienia z ferii i podczas ich trwania przeżyli dużo niesamowitych przygód. Na pewno na brak przygód nie mogą narzekać uczestnicy Biwaku Drużyn Hufca ZHP „Mazowsze” Rzepedź 2000.
Nasz biwak rozpoczął się dnia 28.01.2000r. o godzinie 6.00, zbiórką przed budynkiem Komendy Hufca. Prawie wszyscy stawili się punktualnie, może troszeczkę niewyspani, ale radośni ponieważ tego dnia nie musieli iść do szkoły tak jak ich koleżanki i koledzy. Po szybkim zapakowaniu bagażu ruszyliśmy w „nieznane”. Po długiej, męczącej podróży dotarliśmy do celu, którym była Szkoła Podstawowa w Rzepedzi. Dla ciekawych! Rzepedź jest bieszczadzką miejscowością położoną w kotlinie u spływu rzek Osławy i Osławicy oraz potoku Rzepedka. Większymi miejscowościami znajdującymi się w okolicy są Komańcza i Sanok.
Opisywanie każdego dnia po kolei nie miałoby najmniejszego sensu, wierzę że większość z Was zna dużo szczegółów naszego pobytu od uczestników biwaku. Napiszę więc tylko, o tym co, według mnie, ciekawego tam robiliśmy i co przeżyliśmy.
Wszyscy uczestnicy biwaku brali udział w zwiadzie terenowym, dzięki temu, od ludzi tam mieszkających poznali historię, legendy związane z Rzepedzią i jej okolicą. Wycieczka do skansenu wprowadziła wszystkich w czasy przodków, pierwszych osadników, twórców bieszczadzkiej kultury. Widzieliśmy również najnowsze osiągnięcia cywilizacji zwiedzając Zakład Przemysłu Drzewnego.
Zaskoczeniem dla wszystkich była burza śnieżna, którą przeżyliśmy oraz olbrzymia ilość śniegu, którego w Mińsku niestety nie było. Przeżyliśmy również chwile grozy, gdy droga którą jechaliśmy okazała się nieprzejezdna, ale szybka interwencja drogowców sprawiła, że bez większych przeszkód dotarliśmy do Sanoka. Pogoda dopisywała, dlatego nie mogliśmy nie poddać się „białemu szaleństwu”. Część z nas, pod czujnym okiem druha Tomka Chruścika, stawiała pierwsze kroki, a właściwie zaliczała szczęśliwe upadki, na stoku. W roli instruktorek dzielnie spisały się również dh. Agata i Katarzyna Siuda. Pozostali zjeżdżali z góry na sankach, jabłuszkach, dętkach i nie tylko (na wszystkim czym się dało). Po tak wyczerpującym przedpołudniu zawsze potrafiliśmy znaleźć siły na wspólne śpiewanki, kominek czy dyskotekę. Całkowita regeneracja sił zarówno fizycznych jak i psychicznych była możliwa dzięki muzyce nadawanej przez Rozgłośnię Radia Rzepedź.
Poza tym można było popisać się swoim talentem plastycznym w konkursie „Pocztówka z Bieszczad”, wokalnym biorąc udział w „Mini Liście Przebojów” lub odkryć zdolności techniczne budując „Gazetową Wieżę”.
Za prawidłową realizację programu odpowiedzialna była kadra instruktorska, w składzie: dh Dariusz „Dexter” Jackiewicz - kierownik zamieszania, dh. Beata „Beti” Antczak, dh. Katarzyna „Kolba” Kolb , dh Tomasz „Tołdi” Chruścik oraz wspaniali praktykanci dh Paweł Popławski i dh Karol Chróścik. Nad naszym zdrowiem czuwała dh. lekarz Małgorzata Siuda, której obecność sprawiła, że żaden z uczestników nie odważył się poddać grypie, za co druhnie bardzo serdecznie dziękujemy.
Cóż więcej można dodać mam tylko nadzieję, że nasze zimowe wędrowanie po zaśnieżonych drogach przepięknych Bieszczadów podobało się Wam i często będziecie wracać pamięcią do tych wspólnie spędzonych chwil.
Zapomniałabym o najważniejszym, niech te wspomnienia lepiej nie powracają w czasie lekcji. Chyba żadnemu harcerzowi nie trzeba przypominać jak się zachować, że rozmawianie na lekcji przeszkadza nie tylko nauczycielom, ale i innym troszkę pilniejszym uczniom.
dh. Kasia