|
|
Biała Służba 1999 - phm. Adam Zawadzki
PIĄTEK l l.06.1999 r.
Pobudka 3.30, szybkie przygotowania do wyjazdu. Prawie na ostatnią chwilę docieram na stację PKP. Na zegarze 4.11. Pociąg toczy się wolno, każdy pogrążony we własnych myślach, dziewczyny odsypiają wczorajszy dzień. Zastanawiam się, czy damy radę? Warszawa Powiśle - wysiadamy. Zapowiada się kolejny słoneczny dzień. Na ulicach pustki, o wizycie Papieża przypominają barierki ustawione wzdłuż trasy przejazdu i służby mundurowe. GK ZHP to miejsce naszego spotkania. Zrzucamy plecaki i stajemy na zbiórce. Tu już dowodzi dh. Ilona. Sześć osób z Mińska trafia do „obsługi" ViP-ów przed Pomnikiem Armii Krajowej, reszta idzie obstawiać trasę. Służby porządkowe odsyłają nas od wejścia do wejścia. Nawet poczet sztandarowy musi przejść „rewizję". Trochę nerwów, ale przecież taką mają pracę. Udało się, jesteśmy już w sektorze. Nie brakuje również harcerzy z ZHR, którzy dziwnie przemieszczają się z miejsca na miejsce. Są już specjalni goście. Pogoda jeszcze nie dokucza. Osobom przebywającym w sektorze zerowym wcale nie wszystko wolno, o czym bardzo szybko się przekonujemy . Panowie z BOR-u wydają nam jakieś polecenia, nie pozwalają w szczególności zbliżać się z wodą do „zwykłych" ludzi. Spotykamy dh. Naczelnika wraz z dh. Komendantem Chorągwi Stołecznej. Specjalnie dla Papieża występuje zespół „Mazowsze". Około godz. 10.00 napięcie sięga zenitu. Nareszcie jest, najpierw pojawiają się wozy ochrony, później akredytowani dziennikarze i papamobile mija nas w odległości 2-3 metrów. Doskonale widzę Ojca Świętego. Pomimo widocznego zmęczenia i swojego wieku trzyma się wspaniale. Pozdrawia tłumy, a tłumy jego. Uśmiecha się, wzruszenie maluje się na wielu twarzach. Jan Paweł II święci Pomnik Żołnierzy Armii Krajowej. Mam świadomość, że uczestniczę w wydarzeniu historycznym. Za chwilę Papież przemówi przed Zgromadzeniem Narodów. Wizyta troszeczkę się przedłuża. Po dwóch godzinach powrót papamobile tą samą trasą. Nasz Największy Polak znów uśmiechnięty. Takiego GO właśnie zapamiętam do końca życia. Pędzimy na obiad, chwilowy odpoczynek i nowe zadania. Hufiec „Mazowsze" będzie obstawiał wspólnie ze Strażą Miejską i Policją przejazd Papieża ulicą Anielewicza od Karmelickiej. Szybki przerzut sił środkami komunikacji miejskiej. Na trasie panuje spokój, nareszcie można zebrać myśli. Chociaż sani przejazd trwa kilka sekund, warto było czekać by nów GO zobaczyć. Jesteśmy już wolni, postanawiamy udać się jeszcze pod Pomnik Poległych i Pomordowanych na Wschodzie. Przybywamy na sam koniec uroczystości, pomagamy jeszcze służbie wodnej. Dh Darek Masny - komendant hufca Wola - zawiązuje krąg. Słychać śpiew zmęczonych, lecz radosnych druhów i druhen. Wracamy na HOS, zahaczamy jeszcze o Plac Zamkowy. Część grupy zostaje do pomocy, reszta podąża na miejsce zakwaterowanie. Nagle spada gwałtowna ulewa, ludzie biegną. Boimy się, że może stać się coś złego. Gdzieś w okolicy] Uniwersytetu Warszawskiego zaczynamy śpiewać „Marsz Mazowsza" i deszcz przestaje padać i wychodzi słońce. Przy pomocy Straży Miejskiej docieramy na Cypel Czerniakowski. Spóźniamy się niestety na ognisko. Jednak na mszę świętą odprawianą przez ks. phm. Jana Ujmę stawiamy się w komplecie. Jest wspaniale, całodniowe zmęczenie daje znać o sobie. Niektórzy śpią na stojąco. Harcerskie zakończenie dnia i „Bratnie słowo". Krótka odprawa dh. Eli i wreszcie czas na upragniony sen .
SOBOTA 12.06.1999 r.
Trzeci dzień służby. Wcale tak długo nie spaliśmy. Czas wstawać, gdyż przyjeżdżają nasze drużyny i trzeba im zapewnić dach nad głową. Dzisiaj teoretycznie odpoczywamy, a że najlepiej odpoczywa się pracując więc nie mamy okazji na nudę. O 16.00 mamy się spotkać na placu Piłsudskiego i rozstawić szpital polowy. O wyznaczonej godzinie jesteśmy gotowi do działania, zabieramy się do budowy naszego jutrzejszego miejsca pracy. Komendantką „mińskiego szpitala" zostaje sympatyczna dh. hm. Anna Saturska. Cztery osoby zostają na noc pilnować dobytku. Mogę teraz spokojnie obejrzeć ołtarz i zwiedzić cały obszar, zlokalizować inne punkty medyczne (Mokotowa i Grodziska Mazowieckiego). Pielgrzymi już dzisiaj gromadzą się na placu. Podobno cały teren ma być zamknięty o 21.00. Teoria mija się z praktyką. Chyba trzeba już iść spać. Jutro bardzo ważny sprawdzian przed nami.
NIEDZIELA 13.06.99 r
Nie można było zasnąć, śpiewy słychać było całą noc. Rano przychodzą lekarze i pielęgniarki, przyjeżdżają trzy karetki. Szpital zlokalizowany na rogu ul. Niecałej i Canaletta obsługiwać będzie także sektory, gdzie działa ZHR. O 4.30 melduję gotowość placówki Szefowi całego placu dh. hm. Piotrowi Janowskiemu. Tłum gęstnieje z minuty na minutę. Trochę bałaganu, ludzie nie są zorientowani jak mają wchodzić do poszczególnych sektorów, spełniamy więc rolę służby informacyjnej. Gdzie się podziały się służby porządkowe.........? Coraz trudniej przebijać się nam przez tłumy ludzi. Osobom niepełnosprawnym jest jeszcze gorzej. Organizujemy dla nich szybkie przerzuty do sektorów. Wiemy, że każdy chce zobaczyć Papieża, ale czy trzeba to robić za wszelką cenę? Pierwsza osoba w szpitalu i zaczyna się praca. Nosze idą w ruch, co chwile przynoszą do nas nowe osoby. Służba wodna, informacyjna, porządkowa, medyczna, każdy znajdzie coś dla siebie. Brakuje nawet czasu na posiłek. Miłym przerywnikiem była wizyta WOT-u. Także dziennikarze muszą podporządkować się normom obowiązującym w szpitalu. Dobro pacjenta ponad wszystko!!! Praca wre, ani się nie spostrzegliśmy gdy trzeba już kończyć. Godzina 15.30 - zamykamy placówkę. Przez miński punkt medyczny przewinęło się aż 90 osób, na samym placu było jeszcze gorzej. Czas zwinąć namioty i posprzątać po sobie. Wszystko pustoszeje, aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka godzin temu był to najbardziej zaludniony obszar Stolicy, a oczy wielu milionów Polaków i chrześcijan z całego świata zwrócone były w stronę Jednego Człowieka, który ukazuje ludziom bezkres Bożej Miłości. Godziny wieczorne, jestem w domu. Oglądam jeszcze Ojca Świętego w TV. Czy ja naprawdę w tym wszystkim uczestniczyłem? Przyznam się, że na początku z wielką obawą zgłaszałem się na funkcję Koordynatora d/s Białej Służby Hufca „Mazowsze". Bałem się, że nie sprostam wymaganiom. Zdaję sobie również doskonale sprawę , że nie wszystko poszło tak jak planowałem. Myślę jednak, że sam fakt wzięcia udziału w tak wielkim przedsięwzięciu wzbogaci mnie jako człowieka, a hasło tegorocznej pielgrzymki „Bóg jest miłością" głęboko utkwi mi w sercu i pozwoli lepiej kroczyć Drogą Ku Harcerskim Ideałom.
SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM MOIM HARCERSKIM BRACIOM i SIOSTROM, ZA OGROMNY WKŁAD PRACY I OSOBISTE ZAANGAŻOWANIE W PEŁNIENIE TEGOROCZNEJ BIAŁEJ SŁUŻBY !