Lubiatowo 2004

Zuchy

      Zuchy rozgościły się w „Oliwnym Gaju” , nad którym czuwała bogini Hestia druhna Jadwiga Bęś i druhna Magda Wróblewska.

     Pracowały w szóstkach: Syreny, Centaury i Giganci. Uczestniczyły we wszystkich zajęciach zgrupowania. Świetnie radziły sobie na pokazie mody. Samodzielnie przygotowały ucztę Dionizosa. Wszystkim smakowała sałatka owocowa. Odważnie witały Posejdona. Zwiedziły Łebę. Pięknie  śpiewały na Festiwalu Piosenki. Dzielnie walczyły o medale na Olimpiadzie Sportowej. Wszystkie tańczą Zorbę.

Najgorsze jest to, że nie chcą wracać do domu.

 „Arkadia”

            „Arkadia” to mityczna wyspa szczęścia, na którą trafiali po śmierci dobrzy ludzie. W tym roku podobóz Mińsk Młodszy otrzymał właśnie nazwę „Arkadia”. Miało być wesoło, bezstresowo i przyjemnie. I tak było naprawdę. Nie obyło się bez drobnych zgrzytów między kadrą a uczestnikami, ale myślę, że wszyscy mieszkańcy Raju wrócą zadowoleni. To „Arkadii” ukradziono na warcie butle z gazem. To my mieliśmy dodatkowy angielski. My wyprosiliśmy u komendantki pożegnalną dyskotekę dla podobozu „Hades” z Buska Zdroju. No i skromnie przyznam, że dwie główne redaktorki tej gazetki też mieszkały w „Arkadii”.

            Życie w podobozie Młodszy Mińsk płynęło szybkim tempem. Zapowiadano np. 5 minut przygotowania do zbiórki, a po dwóch już staliśmy na baczność na placu apelowym. Już pierwszego dnia po przyjeździe braliśmy udział w grze terenowej. Zawsze, kiedy była ładna pogoda wychodziliśmy na plażę, aby się poopalać lub pomoczyć w morzu. Mieliśmy rytualne pożegnania dni w niedziele, nikt nie zmuszał nas do udziału we mszy. Rozkręcaliśmy obozowe dyskoteki wespół ze „Spartakiem” z Ryżek. Demokratycznie wybraliśmy miejsce na wycieczkę całodniową.

            Młoda kadra zapewniła nam naprawdę dużą swobodę, chociaż zdarzało mi się tego nie doceniać...Komendant podobozu, druh Marek zostawiał prawo decydowania o wyjściu każdemu z nas. To do jego drużyny w przyszłości chciałabym się zapisać. Oboźny podobozu, druh Karol, opowiadał świetne kawały na nocnej warcie i wraz z ratownikiem Arkiem doskonale rozładowali stres uczestników festiwalu piosenki. Podpadł nam jedynie w komisji czystości i w trakcie pobudek. Druhna Monika po bliższym poznaniu okazała się świetną rozmówczynią i doskonale opatrzyła mi skaleczoną dłoń. Druhna Kasia, wierna czytelniczka „Lilijki”, zawsze potrafiła zmotywować nas do dalszego pisania. Ania, nauczycielka angielskiego, jako pierwsza pozwoliła mówić do siebie po imieniu i  w sposób zabawny i skuteczny uczyła moich kolegów. Razem z komendantem przyjechała Asia. Opoka i wierna słuchaczka każdej druhenki.

            Czy zapomnimy „Arkadię”? Pewnie kiedyś... Ale na razie będziemy pamiętać dziurawe i wypadające przy okazji deszczu okna, pobudki o ósmej rano, trzepanie kanadyjek i wiele innych rzeczy. Pewnie nieraz zatęsknimy za wychodzeniem z podwórka tylko z opiekunem. Wojna o prysznic, ciocia beczka na zlewki i śmierdzące tojki rozbawią niejedno towarzystwo. Ale w głębi duszy ogarnie nas pewnie nostalgia za takim życiem. Nie chcę mówić za wszystkich. Ale mówię za siebie. Żegnaj, Wyspo Szczęśliwości...    

"Stajnia Augiasza" 

Najstarsza grupa uczestników została umieszczona w „Stajni Augiasza”.

Pracowała w 3 drużynach:

v    Olimp – drużynowa Dagmara Mazurek;

v    Greckie Nieroby – drużynowy Bartek Wójcicki;

v    Nikopolaidas – drużynowy Michał Pniewski.

     Oprócz zadań dla zgrupowania druh Michał Pniewski realizował zadania  dodatkowe według planu pracy swojej drużyny. Za umiejętność rozśpiewania męskiej części podobozu druh Pniewski otrzymał pochwałę komendantki zgrupowania. Udało mu się zainteresować chłopców sztuką walki – karate.

Drużyna „Greckich Nierobów” chętnie uczestniczyła w pieszych wędrówkach do Kopalina, czy na lubiatowskie wydmy.

Wszyscy chętnie uczestniczyli w Obozowym  festiwalu piosenki, Olimpiadzie sportowej , Teatrze Greckim. Druh Wójcicki czuwał nad przygotowaniem scenek kabaretowych z obozowego życia. Efektem przy była I nagroda dla dziewcząt tej drużyny.

Drużynowi konsekwentnie egzekwowali od uczestników wykonywanie do końca wszelkich obozowych zadań.

Najtrudniejsze z nich to „Chatki”, biegi patrolowe i nocne gry terenowe, w których chętnie brali udział niezrzeszeni uczestnicy podobozu. Nad całością czuwała druhna Ewa Zawadzka – komendantka tego podobozu.

 

Te najlepsze momenty z obozu.

dh  Rafał Wasilewski

     Mój ostatni obóz był bardzo udany (fajnie było bo padało całe dwa tygodnie i tylko ostatni tydzień był słoneczny).

         Jak padało i miało się  warte to trzeba było utrzymać piec na odpowiedniej temperaturze. . No to nasz zastęp oczywiście "zagasił" piec i musieliśmy go ponownie rozpalać, co było bardzo trudne ,ponieważ całe drzewo, które zebraliśmy wcześniej było mokre! To biegało się po namiotach i zbierało suchą ściółkę z jakimiś drobnymi patykami (co hojniejsze zastępy dawały nam kartki papieru i chusteczki higieniczne:)). To co jeszcze dobrze pamiętam to chatki, na które wybraliśmy się w ostatnim tygodniu, które były w... a w takim miejscu o którym mało kto wie:) Super parę dni które naprawdę zostaną w mojej pamięci! Było "zwiedzanie" starych bunkrów i skoki z wydmy - kolosa!!


Oj działo się! Do takich mniej męczących wspomnień, aczkolwiek też bardzo ciekawych należało zbieranie szyszek! Trochę dziwnie brzmi, ale jak fajna ekipa się zebrała to nawet taka czynność (dostawało się ją za karę) potrafiła sprawiać przyjemność!
Nigdy nie zapomnę jak o pierwszej w nocy zrobiono nam pobudkę i mieliśmy zaprawę!! To dopiero można było nazwać poranną zaprawą:).


Ważnym elementem każdego z obozów, na których byłem, były ogniska obozowe. Każde ognisko miało swoją niepowtarzalną atmosferę. Wszyscy w mundurach, śpiewy przy gitarze i widok palącego się drzewa. To jest to co każdy harcerz powinien przynajmniej raz przeżyć i dobrze zapamiętać!!


          Na tychże obozach poznałem wiele ludzi, ale głównie zapamiętałem dwie osoby. Dh Olę Zgódkę i dh Dagmarę Mazurek.
Więc największe pozdrowienia dla nich na sam koniec moich wspomnień
:)

 

 Artykuły z 'Lilijki', obozowej gazetki

Olimpiada

Chatki

Obozowy festiwal piosenki

Trójmiasto 2004